Sięgając po marzenia – MATTERHORN

Opublikowano 09/07/2018

Pierwszy raz zobaczyłem ją na żywo w roku 2012 i mnie oczarowała, Matterhorn – Góra gór. Wtedy brak mi było umiejętności aby móc ją zdobyć, lecz powiedziałem do siebie – “Ja tu jeszcze wrócę…”

Góra stała się moim marzeniem, potem celem, dalej projektem. Mamy rok 2018 i po półrocznych przygotowaniach, przyjeżdżamy 23 czerwca w sobotę, wspólnie z Krzysztofem Nakoniecznym do Zermatt. Miejscowość w Szwajcarii u podnóży majestatycznego rogu – Matterhorn. Pierwszego dnia docieramy do schroniska na 3200 m n.p.m (jest jeszcze poza sezonem i schronisko jest zamknięte, nocujemy w tzw. “Winterlager”).

W niedziele o 4 rano ruszamy na “atak szczytowy” Droga jest bardzo trudna nawigacyjnie, łatwo zgubić właściwy szlak. Większość czasu idziemy na lotnej asekuracji, niektóre miejsca wymagają asekuracji z przyrządu. Na szczycie (4478 m n.p.m.) stajemy o 12:45, robimy kilka pamiątkowych zdjęć i zaczynamy schodzić. Znaczną część drogi powrotnej pokonujemy 30-metrowymi zjazdami dzięki licznym punktom zjazdowym, w które obfituje góra.

Niesyty nie udaje nam się zejść do miejsca rozpoczęcia wspinaczki i noc spędzamy w schronie Solvay na wysokości 4000 m n.p.m. Następnego dnia rano rozpoczynamy dalsze schodzenie i docieramy bezpiecznie do schroniska Hoerlnihuette.
To była wspaniała przygoda pełna niezapomnianych wrażeń, które jeszcze długo będę wspominał.
Dawid